Stolice województw 2026: SZCZECIN

8 kwietnia 2026

O ile we Wrocławiu byliśmy wielokrotnie (ostatni wpis), o tyle Szczecin, podobnie jak Toruń, jest dla mnie zupełnie nowym miastem do odkrycia. Tym bardziej, że wybrałyśmy się do niego z Klarą same i to pociągiem! Już wiem, że odkrywanie miasta w ten sposób to zupełnie inny level doświadczeń i tym bardziej będziemy częściej wybierać takie kolejowe podróże.

Do Szczecina wybrałyśmy się w sobotę rano, podróż pociągiem z Poznania trwa około 2h i to w bardzo komfortowych warunkach. W PKP Intercity nawet działało WiFi i to na tyle dobrze, by móc zobaczyć serial w trakcie podróży 😉 Być może dla stałych podróżnikowych kolejowych to nic odkrywczego, ale ja pociągami jeżdżę rzadko i moje wspomnienia z lat nastoletnich zbyt dobre nie są. Nowe wagony i komfortowe fotele to więc bardzo przyjemna odmiana!

Do Szczecina dotarłyśmy przed południem i już sam dworzec z (UWAGA!) działającymi ruchomymi schodami (jeśli bywasz na Poznaniu Głównym, to wiesz dlaczego o tym piszę – tu schody regularnie nie działają) zrobił na nas dobre wrażenie. Czysto, sporo ochrony, nie ma się do czego przyczepić. Dopiero po wyjściu na zewnątrz poczułyśmy dobrze znany z dworcowych okolic zapach uryny i zobaczyłyśmy kilku panów w stanie wskazującym na spożycie wygrzewających się na ławkach przy Pomniku Kolejarza z widokiem na Odrę. Dworce niestety mają to do siebie. Na dworcu działa tu też Biedronka, której logo jest… wyblakłe. Wyblakłe (czarno-białe), bo jak podejrzewam musiało być dostosowane do wyglądu budynku dworca. Byłyśmy w tym sklepie w niedzielę przed odjazdem naszego pociągu i szczerze mówiąc nie chciałabym tego powtarzać 😉

Wyblakła Biedronka 😉

Bulwarem nad Odrą przeszłyśmy wzdłuż rzeki podziwiając nowe budynki powstające na przeciwnym brzegu. Apartamentowce wyglądające jak promy wycieczkowe wyglądają świetnie, choć to oczywiście rzecz gustu. Gdy dostałyśmy się jednym z mostów na drugą stronę Odry i zeszłyśmy nad rzekę… poczułyśmy zapach czekolady. Przyznam szczerze, że nie wiem skąd się wziął, bo pobliskie restauracje były jeszcze zamknięte, a nie zauważyłam w pobliżu zakładów produkcyjnych. Rozglądałyśmy się z Klarą jak głupole, ale nie wiemy skąd ta woń. Pachniało pięknie i w niedzielę też czułyśmy ten zapach – na drugim brzegu rzeki. Czy ktoś może to wyjaśnić? 😉

Naszym pierwszym punktem w zwiedzaniu było Morskie Centrum Nauki. FE-NO-ME-NAL-NE. Serdecznie polecam wszystkim – tym małym i tym dużym. Spędziłyśmy w nim z Klarą trzy godziny.

Można popływać kajakiem i się przy tym pochlapać wodą, spróbować swoich sił na łódce, dowiedzieć się wiele o rzekach i morzu, pokręcić sterem i zobaczyć czy ustawimy się zgodnie ze wskazaniami kompasu, nagrać prognozę pogody, wejść do tratwy ratunkowej i wiele wiele więcej.

Klara w uprzęży chodziła nawet po zaaranżowanych elementach statku i zamieniła się w majtka, by wyszorować pokład z piany.

Trzeba też ganiać wirtualne muszy, które zalęgły się na pokładzie. 

Jednym z elementów centrum jest planetarium. I w nim byłyśmy. Wizualnie wygląda świetnie nawet z zewnątrz – kula „unosi” się nad ziemią i jest to jedyne takie planetarium w Polsce. Jest jednak ale. Byliśmy już w planetarium w Toruniu i to w Szczecinie jest zdecydowanie mniejsze, a dodatkowo trafiłyśmy na film, który trochę mnie rozczarował. Nie miał związku z gwiazdami – jeśli więc wybieracie się do planetarium po gwiazdy, dokładnie sprawdźcie jakie filmy są dostępne.  Nas ograniczał czas i wyboru nie miałyśmy. Klara jednak stwierdziła, że jej się podobało, a to najważniejsze. 

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina z Klarą 😉

Z Morskiego Centrum Nauki jest dosłownie rzut beretem do chyba najsłynniejszych pomników w mieście – to Pomnik Krzysztofa Jarzyny Ze Szczecina oraz Pomnik Paprykarza Szczecińskiego.

Nie można też pominąć Dźwigozaurów. Były obowiązkowe zdjęcia. Stąd wróciłyśmy na pobliski most i tramwajem dojechałyśmy do hotelu w centrum. Sama podróż tramwajem była dosyć interesująca, bo dawno nie jechałam tak starym pojazdem. W Poznaniu, gdy trafimy na tramwaj typu 105N to wydaje nam się nieco egzotyczny, bo jednak większość pojazdów jest zdecydowanie nowsza. Ale ten w Szczecinie chciałby być tramwajem 105N ;)) No i co ważne – jechałyśmy tam tramwajem kilka razy i zawsze przyjeżdżał PRZED CZASEM! Niestety bywa, że nie jest to zaleta!

Przyjeżdżają przed czasem!

Już z okien tramwaju widziałyśmy piękne budynki Szczecina. Z Morskiego Centrum Nauki były to Wały Chrobrego z Muzeum Narodowym, Zamkiem Książąt Pomorskich i katedrą.

Zamek Książąt Pomorskich

Z tramwaju można było zobaczyć kolejne obiekty. Podróż z dzieckiem rządzi się swoimi prawami, gdy więc padło, że musi być McDonald’s – wybrałyśmy się do centrum handlowego Galaxy w centrum, a po sąsiedzku z hotelem. Hotel był z basenem i to w najwyższym budynku Szczecina – Hanza Tower. Klara musiała więc skorzystać z możliwości i trzeba było się wykąpać. Tu na ogromny plus – basen w Hotelu Dana jest ogromny, dodatkowo ma brodzik dla maluchów i jacuzzi. Rzadko widzi się aż tak duże baseny hotelowe, ale z całą pewnością powodem jest to, że z basenu korzystają też mieszkańcy apartamentowca. Basen miał przeszklony dach i można było z niego zobaczyć Hanza Tower wznoszącą się nad nami. 

Filharmonia

Po całym dniu na nogach padłyśmy jak muchy w dużym, choć dla mnie zdecydowanie za miękkim hotelowym łóżku. W niedzielę zjadłyśmy smaczne śniadanie i ruszyłyśmy na spacer po mieście. Odwiedziłyśmy Zamek Książąt Pomorskich (piękny i można wejść na wieżę!), zjadłyśmy ciacho w kawiarni przy Odrze, zobaczyłyśmy słynny Czerwony Ratusz i wielką kotwicę stanowiącą element pobliskiej fontanny. Musiałyśmy też zobaczyć słynną szczecińską filharmonię. Z zewnątrz wygląda świetnie, ale w środku – jeszcze lepiej. Proste formy, biel, kreski i paski, od których Klarze zakręciło się w głowie. Świetny projekt.

Słynne schody z filharmonii

Widziałyśmy też kilka murali. Naszą podróż zakończyłyśmy na dworcu kolejowym. Cóż za zaskoczenie – schody ruchome znowu działały! 😉 

Czerwony Ratusz

Szczecin bardzo mi się podobał. Nie spodziewałam się, że jest aż tak ładny. Morskie Centrum Nauki – top of the top, bulwary nad Odrą – doskonałe, Poznań w tej materii jest zupełnie inny, ale też Szczecin to miasto z innym charakterem. Jeśli nie byliście – pojedźcie koniecznie!