W przeciwieństwie do Torunia, który w tym roku odwiedziłam pierwszy raz, Wrocław jest nam stosunkowo dobrze znany. W klasie maturalnej rozważałam gdzie iść na studia – do Wrocławia czy do Poznania. Do Wrocławia jeździłam nawet w klasie maturalnej na przygotowania do studiów psychologicznych, na które ostatecznie nawet nie próbowałam się dostać 😉 No i cóż – studiów we Wrocławiu nie zrobiłam, ale największe atrakcje miasta przez lata odhaczyliśmy! A w stolicy Dolnego Śląska jest co zobaczyć.

Numerem jeden z dzieckiem na pewno będzie wrocławskie ZOO i Afrykarium. O ile samo ZOO jest stosunkowo małe (porównując chociażby do Poznania), o tyle samo Afrykarium to już zupełnie inna para kaloszy. Oceanarium z fauną Afryki robi wielkie wrażenie i jeśli nie byliście – na pewno Wam się spodoba.

Tuż obok ZOO znajduje się Hala Stulecia z multimedialną fontanną – jedną z największych w Europie. To atrakcja, którą warto zobaczyć w sezonie letnim, bo wtedy odbywają się pokazy tematyczne, które mi przypominały nieco pokazy fontanny Bellagio w Las Vegas! A jeśli jesteście tam latem, to koniecznie przejdźcie się pod pergolą, która pokazała się w wielu filmach i serialach. Odwiedźcie też Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej.
Wrocław to także Hydropolis – Centrum Edukacji Ekologicznej. Wiele ciekawostek i eksperymentów, które zainteresują nie tylko dzieciaki, ale i dorosłych.

Nie ma Wrocławia bez Rynku, Ostrowa Tumskiego i Odry. A jeśli centrum to krasnale – szukanie ich z mapą stanowi wielką atrakcję dla maluchów.

I my musieliśmy ich poszukać!

Odwiedziliśmy też Kolejkowo w SkyTower – wielką makietę kolejową, po której kursują nie tylko pociągi, ale też tramwaje, samochody, pływają statki. W ciągu kilkunastu minut dzień zmienia się w noc, pojawia się burza, a w innym rejonie makiety impreza na dachu nieukończonego parkingu.

Jest wioska świąteczna, a rzutem na taśmę załapaliśmy się też na Miasto z Piernika! Podobnie jak w przypadku krasnali, na makiecie można szukać konkretnych figurek i zaznaczać je na otrzymanej ulotce, co może być bardzo zachęcające dla dzieci 🙂 Kolejkowo bardzo nam się podobało i spodoba się nie tylko fanom pociągów!

Tym razem Wrocław był dla nas punktem do odhaczenia przy okazji. Wjechaliśmy do miasta wracając z gór – konkretnie z Karpacza, w którym spędzaliśmy ostatni weekend ferii zimowych.

Pogoda, po śnieżnej i mroźnej zimie, w końcu dała chwilę oddechu i mogliśmy pospacerować po leśnych i górskich szlakach w kilkunastu stopniach i pełnym słońcu. Przejechałyśmy się z Klarą kolejką Karpacz Express (cena jest wysoka, ale z dziećmi warto!), zobaczyłyśmy kościółek Wang, odhaczyłyśmy też Dziki wodospad. Nie zabrakło hotelowego basenu i animacji w hotelowej sali zabaw – jak na ferie zimowe przystało 😉
Jedno jest pewne – Dolny Śląsk to jedno z naszych ulubionych województw i na pewno będziemy wracać.

