Termin: 3-4 stycznia
Hotel: Przystanek Toruń / 440 zł za noc ze śniadaniem za 3 osoby
Rok 2026 mam zamiar spędzić między innymi na zwiedzaniu Polski, która nie jest dla nas kierunkiem oczywistym. Powodów jest kilka. Po pierwsze, trzeba mieć jakiś cel 😉 Mój mąż biega, ja chodzę. Uznałam więc, że w tym roku chcę zaliczyć 5-kilometrowy trening marszowy w każdym mieście wojewódzkim. Każdym z 16, choć teoretycznie stolic mamy 18. Teoretycznie, bo sama pochodzę z województwa z niby dwiema stolicami i dlatego doskonale wiem jak to jest – słuszna jest tylko jedna 😆 dla każdej części województwa inna i niech każdy trzyma się swojej!

16 stolic w 12 miesięcy – nie wiem czy dam radę, ale wyzwanie podejmuję. Drugi powód jest taki, że nasze dziecko było w Berlinie, Nowym Jorku czy Los Angeles, ale do Warszawy dotąd nie dotarło. Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Czas to zmienić.
Trzeci powód to konieczność resetowania mojego przeciążanego mózgu, a krótkie, choćby weekendowe wyjazdy są ku temu idealną okazją.
Zaczynamy wcześnie, bo już na początku stycznia. Na pierwszy ogień poszedł Toruń i nie jest to przypadek. To mój pierwszy raz w tym mieście, choć leży niespełna 200 km od Poznania! Klara jest fanką „Kociej szajki” (polecam całą serię książek dzieciom w różnym wieku), a że jedna z części rozgrywa się właśnie w Toruniu, trzeba było odwiedzić różne lokalizacje – ulicę Ciasną, na której mieszkał Bibi Lolo, Teatr Baj Pomorski, Krzywą Wieżę czy Dwór Artusa.

Zatrzymaliśmy się w Hotelu Przystanek Toruń, tuż obok stacji kolejowej Toruń Miasto. 440 zł na noc ze śniadaniem w pokoju 3-osobowym z łazienką i parkingiem. Około kilometr pieszo od Starego Miasta. Pokój przyjemny, czysty, łazienka nadgryziona zębem czasu, ale na jedną noc nie potrzeba wiele 🙃

W sobotę przeszliśmy ponad 10 kilometrów i to w zimowych warunkach. Nie udało nam się zobaczyć Smoka Toruńskiego (był zakryty skrzynią 🙄), ale za to Mikołaj Kopernik nie zawiódł. Stał na postumencie, jak zawsze.

Na pewniaka poszliśmy do Żywego Muzeum Piernika, by kupić bilety na najbliższy pokaz, ale miła pani uświadomiła nam, że zainteresowanie jest ogromne i może nam zaproponować udział najwcześniej o 18.00 🤣 Była 12.00. Kupiłam trzy ostatnie bilety na 18.00 i ruszyliśmy do planetarium, by kupić bilety na niedzielę. Wolałam nie ryzykować, że dla nas zabraknie. I tam tłumy, udało się jednak kupić wejściówki na seans, a także do Bazy na Marsie i centrum nauki Geodium. Geodium zaliczyliśmy z marszu (wstęp kilkanaście złotych za osobę) i nie było to porywające centrum naukowe z eksperymentami. Byliśmy już w lepszych.

Snując się po mieście w oczekiwaniu na piernikowe warsztaty odwiedziliśmy kilka sklepów z piernikami, a tych jest tutaj chyba z tysiąc – najsłynniejsze pierniki firmy Kopernik są dostępne niemal na każdym kroku. Do tego Iga Sarzyńska Wzrusza Toruń z jej autorskimi piernikami i sklepami przyciągającymi turystów. Klara postawiła na Katarzynki, ja na autorskie pierniki Igi na mące migdałowej (pyszne!) i czekoladę z pistacją i piernikami (jeszcze nie próbowałyśmy, ale wygląda zacnie).

Przechadzając się niewielkimi uliczkami nagle padło „hej! Heeeeej! Kaaaaasiaaaa heeeeeej!”. W Poznaniu pewnie zastanowiłabym się czy to do mnie. Ale w Toruniu?! No raczej nie 😆 Aż Marcin musiał mnie zatrzymać i zwrócić moją uwagę na Olgę, z którą kiedyś pracowałam. Spotkanie po latach i to jakie miłe! Buziaki dla Ciebie Olga 😘

Co do muzeum piernika – w Toruniu są dwa. Klasyczne – Muzeum Toruńskiego Piernika przy Strumykowej oraz Żywe Muzeum Piernika przy Rabiańskiej. Pierwsze to tradycyjne muzeum, drugie to performance połączony z robieniem i wypiekaniem, a następnie dekorowaniem pierników i właśnie na drugą opcję się zdecydowaliśmy. Było wspaniale – prowadzący „z jajem” opowiadają historie toruńskich pierników, angażują dorosłych i dzieci, a do tego można wypiec swojego piernika i zabrać go do domu.

Na koniec warsztaty z dekorowania (dodatkowo płatne 8 zł), po których zabierasz kolejnego piernika do domu z własnoręczną dekoracją. Klara była zachwycona, mi też bardzo się podobało i polecam z czystym sumieniem. Warto kupić bilety z wyprzedzeniem. Za naszą trójkę wyszło około 130 złotych.

Rynek Staromiejski w Toruniu to m.in. Piernikowa Aleja Gwiazd, na której można zobaczyć podpisy mniej i bardziej znanych Polaków związanych z miastem. Wystarczy przejść się w pobliżu Dworu Artusa, który swoją drogą jest budynkiem robiącym wielkie wrażenie. W pobliżu trwał akurat demontaż sceny sylwestrowej (Sylwester z Polsatem). W rejonie rynku można, także Nowomiejskiego, można znaleźć sporo pomników, przy których chętnie fotografują się turyści – jest osiołek, piesek z parasolem, piernikarka i inne.

Dzień zakończyliśmy kolacją u Jana Olbrachta i na pewno możemy polecić klimat, jedzenie i piwo – to w końcu browar 😉
Niedziela przywitała nas śnieżycą i pomyślałam sobie, że to dobry start do zwiedzania stolic – gorszej pogody już chyba nie będzie 🤣 na szczęście po śniadaniu (hotelowe śniadanie na 5+) przestało padać i musieliśmy jedynie maszerować po sporej warstwie chrupiącego na mrozie śniegu.

Chwilę przed 11.00 stawiliśmy się w planetarium na „Cudownej podróży” – seansie dla dzieci w wieku 5-10 lat. Klarze bardzo się podobało, uważam, że na pierwsze spotkanie z planetarium bardzo fajna opcja. Po seansie czekała nas jeszcze wizyta w bazie na Marsie w tym samym budynku – całkiem przyjemne miejsce z ciekawostkami i eksperymentami. Można wykonać kilka misji marsjańskich, a nawet zobaczyć jak działa kibelek w kosmosie.

Po naukowych atrakcjach trafiliśmy do restauracji „Chleb i wino” z przepięknym wnętrzem i jeszcze piękniejszymi świątecznymi dekoracjami. Udało się bez czekania na wolne miejsce, jedzenie w porządku, choć wielkiego szału nie było.

Wyjeżdżając z Torunia zatrzymaliśmy się jeszcze po drugiej stronie Wisły – na platformie widokowej. Panorama Torunia warta zobaczenia, a gdy dodamy do tego „Jebać Rydzyka” (na zdjęciu) – lepszego podsumowania pobytu bym nie wymyśliła 😆
Klara stwierdziła w hotelu, że czuje się jak zagranicą. To tylko pokazało mi, że warto stolice województw zaliczyć. 180 km od domu, a taka radość 😉

